
Blizzard Entertainment to firma produkująca gry komputerowe, założona w lutym 1991 r. pod nazwą Silicon & Synapse przez Michaela Morhaime, Allena Adham i Franka Pearce, mająca główną siedzibę w Irvine w Kalifornii. Na przestrzeni lat doszło do jej dynamicznego rozwoju, dzięki trzem seriom, które stworzyła – Starcraft, Warcraft i Diablo. Ogromna popularność tych gier przełożyła się na rozbudowę i wzmocnienie korporacji. W chwili obecnej jest ogromnym przedsiębiorstwem zatrudniającym wielu utalentowanych ludzi.
Fenomen Blizzarda polega głownie na specyficznej polityce projektowania i wypuszczania na rynek swoich produkcji. Domeną firmy jest tworzenie gier z pasją i zaangażowaniem. Zatrudnianie do pracy najlepszych grafików, programistów i artystów znajduje swoje odzwierciedlenie w efekcie końcowym. Świetnie zaprojektowany świat Warcraft czy Diablo tętni życiem. Wykorzystanie intensywnych kolorów do budowania raz atmosfery sielanki, innym razem grozy sprawdza się doskonale. Odpowiednie balansowanie barw i efektów graficznych jest nieodłącznym elementem całokształtu tych serii. Wizualizacje zaklęć są ponadczasowe i nawet po kilku latach nie stają się nudne. Wszystko to w odpowiedni sposób zoptymalizowane wymaga niewielkich zasobów sprzętowych. Pomimo doskonałości oprawy graficznej gry nie wymagają najnowszych podzespołów docierając tym samym do większego grona odbiorców. Właśnie tak Blizzard buduje ogromne społeczności wokół swoich tytułów.
Kolejnym aspektem twórczości firmy jest zasada spójności. Każda seria jest jednolita i wyrazista. Obecność każdego bohatera lub potwora jest naturalna i dokładnie wpasowuje się w otoczenie zarówno pod względem wyglądu, jak i ideologii. Każdy element jest doskonale dopasowany do siebie, nie ma przy tym wrażenia robienia czegokolwiek na siłę. Kolejne sequele poszczególnych światów odkrywają ciekawe i mocno akcentowane smaczki fabularne. Świetna historia połączona z niewyczerpalną grywalnością to główny powód sukcesu wszystkich gier Blizzarda. Każda produkcja jest rozpoznawalna pod względem gameplaya i niebywałych doznań, jakie ze sobą niesie. Za tym idzie również wielka opowieść o świecie, bohaterach i zagrożeniach. To wszystko czyni gry ciekawymi i nieśmiertelnymi, do których można wrócić po latach.
Zamieć od zawsze wyznawała oryginalną politykę dewelopingu i wydawania gier. „Do diabła z czasem” to motto szefostwa, które kieruje się przede wszystkim jakością wypuszczanych gier oraz chęcią jak największego zysku. Robienie szumu na długo przed premierą tytułów gromadzi wokół nich gigantyczną rzeszę potencjalnych klientów. Flegmatyczne ujawnianie informacji i szczegółów fanom stwarza atmosferę tajemniczości i napięcia. Nie bez kozery tak się właśnie dzieje. Jako jedyna firma, Blizzard liczy się ze zdaniem fanów podczas produkcji gier. Powody tego są zarówno szczere, jak i egoistyczne. Gra jest robiona dla fanów i przez nich ulepszana, projektanci za to mają ułatwione zadanie, czerpiąc ogromną ilość gotowych pomysłów od graczy. Przygotowanie jednego projektu od początku trwa w stajni Zamieci nawet kilkanaście lat. Z punktu widzenia światowego rynku rozrywki elektronicznej to szmat czasu nie przystający do teraźniejszych wymagań. Jak widać kierownictwo nic sobie z tego nie robi, przekładając niekiedy premiery nawet kilka razy. Osiągająca często punkt krytyczny frustracja fanów upodabnia się do zachowań rynku, ma swój kryzys, by potem złagodnieć i przejść w fazę uwielbienia dla firmy, gdy ta wyda jakąkolwiek grę na rynek. Fani zapominają jej wówczas wszystkie grzechy i zaniedbania, gloryfikując i zachwycając się nowym tytułem.
Od czasu sukcesu World of Warcraft zastanawiam się, czy jego sukces i stały dopływ gotówki dla firmy nie powoduje zbytniej opieszałości w tworzeniu i wydawaniu innych tytułów. Cała ta maskarada zaczyna przypominać popularny w NRD w latach '60, '70 i '80, najdłużej na świecie wyświetlany serial dla dzieci – Piaskowy Dziadek. Komfort jaki WoW daje Blizzardowi jest do pozazdroszczenia. Rozpieszczanie subskrybentów corocznymi dodatkami jest zrozumiale. Żadna poważna firma nie pozwoliłaby sobie na niedocenianie blisko 12 milionów graczy. Pytanie tylko czy przedłużajcie się przygotowania Starcraft 2 oraz Diablo 3 mają z tym bezpośredni związek. Trudno ocenić, pewne jest jednak to, że po wydaniu tych gier, będą one wspierane przez długie lata. Jest to dowód na poważne traktowanie fanów tytułów, za które abonament nie jest wymagany, a gra na Battle Net póki co darmowa. Czy wszędobylska komercja i pogoń za zyskiem zdominuje politykę Blizzarda po fuzji z Activision? Jeśli Zamieć nie dała się do tej pory zdominować, jest duże prawdopodobieństwo, że pozostaną wierni własnym przekonaniom i strategii prowadzonej przez blisko dwie dekady.