Dla niektórych to było zaskoczenie, dla innych zniesmaczenie, dla kolejnych zbawienie. Mowa o wydarzeniach z roku 2008 i ogłoszeniu Szamana jako grywalnej klasy postaci w Diablo 3. Pomimo że jej kształt i idea jest racjonalna i zupełnie naturalna dla gier RPG, fani byli podejrzliwi. Klasyfikowali go jako przypakowanego nekromantę lub mieszankę z druidem. W poprzednich rozdziałach wyjaśniałem pochodzenie Szamana i jego archetyp. Skupię się więc na wyglądzie i przypadłościach tej klasy.
Witch Doctor to jak na razie najciekawszy bohater. Posiada kilka fajnych cech, które mogą być traktowane nieco złośliwie i z przymrużeniem oka. Jest murzynem stylizowanym na czarownika plemiennego. Zajmuje się piercingiem i tatuowaniem i jak przystało na prawdziwego wojownika zdobi się rytualnymi malowidłami. Jego ciało jest zniekształcone i nosi znamiona brutalnych przejść. Posiada szamańskie maski oraz zbroje z piór i liści, co dowodzi jego silnych związków z tubylczą kulturą i rodzimymi obrzędami. Najbardziej rzucającą się w oczy cechą jest nieartykułowane trzęsienie się, czego przyczyn możemy jedynie przypuszczać.
Tryb życia ściśle związany z naturą wymusza na członkach plenienia Umbaru odpowiednią dietę. Źródłem ich pokarmu jest głównie las, gdzie jak wiadomo można odnaleźć zwierzęta, owady, rośliny i grzyby. Przyrządzają sok z tłustych, zielonych larw odnalezionych dziczy, który uwielbiają pić. Jego odżywcze właściwości sprawiają, że potrafią wychylić kilka czar tej ciepłej mikstury dziennie. Ma ona półpłynną konsystencję z małymi twardszymi kawałeczkami, będącymi odnóżami lub niedokładnie zmielonymi pancerzykami robaków. Jest ciemnobrązowa i pachnie wanilią. Po odpowiedniej dawce soku myśliwi są rześcy i mniej zmęczeni nawet po całym dniu polowania. Wywar ten może mieć jednak pewien negatywny wpływ na układ nerwowy i powodować przedwczesne objawy choroby parkinsona.
Wykształcone przez lata sposoby odżywiania się i uodpornienie na wiele toksyn zawartych w pożywieniu pozwalają im na przyjmowanie pospolicie trujących grzybów bez większych zagrożeń dla zdrowia. Latem wodzowie organizują cotygodniowe grzybobranie, podczas którego kobiety z plemienia zbierają muchomory w okolicznych lasach. Po powrocie do wioski mężczyźni część z nich zjadają podczas popołudniowych rozmów o historii swojej rasy, śmiejąc się i dokazując, część zaś suszą i magazynują w specjalnych chatach - suszarniach. Do pilnowania ich wyznaczeni są stali wartownicy, co do których istnieje podejrzenie o nocnym podjadaniu suszu. W związku z tym są bardziej narażeni na skutki przejedzenia muchomorami. Jest to jasno widoczne, gdyż odróżniają się od pozostałych większą pobudliwością i drgawkami rąk. Trucizna zawarta w grzybach powoduje daleko idące zmiany w mięśniach i tkankach.
Dżungla to niewyczerpane źródło pokarmu, a także używek i leków. Bezkresne gęstwiny Torajan zamieszkuje wiele niebezpiecznych stworzeń. Najbardziej uciążliwe są jednak owady. Aby nie dopuścić do zakażenia organizmu na skutek ugryzień insektów, szamani nacierają swoje ciała specjalnie przyrządzonymi w zimie proszkami z korzeni roślin. Zapobiega to skutecznie ukąszeniom i dezynfekuje powierzchnie skóry. Stosowany jest też jako składnik farb do wykonywania rytualnych malowideł sylwetki. Pył wnika w skórę powodując lekkie swędzenie i obrzęk. Nie wiadomo jednak, czy są to jedyne skutki uboczne jego stosowania. W zależności od rodzaju rośliny ma ona inne ciekawe zastosowania. Wioskowi alchemicy potrafią sporządzać z nich ogniste bomby i butle z trującym kwasem, wykorzystywane niejednokrotnie w bitwach z wrogimi szczepami.
Używanie korzeni to nie jedyna recepta na wykorzystanie roślin. Plemienne obrzędy odbywające się zawsze jesienią wymagają od członków wprowadzania się w specyficzny stan uduchowienia. Do tego celu służy specjalna mieszanka ziół rosnących wyłącznie na południowych skrajach dżungli Torajan. Najmężniejsi z szamanów udają się raz do roku w długą i ciężką podróż, niemal na samo wybrzeże Świetlistego Morza w celu zaopatrzenia w te wartościowe rośliny. Po powrocie są one suszone i zwijane na udach kobiet tworząc coś w rodzaju cygar. Wstępem do rytuałów jest wypalenie przez każdego uczestnika jednego, całego cygara. Daje to uczucie stanu błogości i kontemplacji pozwalającego na właściwe dokonanie ceremonialnych czynności. Dym otumania i niszczy płuca, a w fazie trzeźwienia chwilowo powoduje utraty wzroku oraz napady śmiechu. Stan ten uwalnia wewnętrzne demony i uczy panowania nad umysłami innych istot.
Będąc przy temacie obrzędów warto wspomnieć o nich kilka słów. Polegają generalnie na tańcu biesiadników wokół ogniska. Trwa to z reguły całą noc i jest uprzyjemniane przez kobiety z plemienia śpiewem i modlitwami. Kilkugodzinny, nieprzerwany tan jest bardzo dużym obciążeniem dla organizmu i powoduje zmiany reumatyczne w stawach rąk oraz nóg. Uczą się wówczas ożywiania zwłok i przyzywania trupów. Każdy z nich, na przestrzeni lat musi opanować nekromancję na poziomie mistrzowskim. Szamani po całej wyczerpującej nocy potrafią spać dwie doby. W fazie odzyskiwania równowagi mają często ostre bóle kości oraz halucynacje.
Okres zimowy jest czasem zadumy. Plemię spędza całe dnie w swoich chatach oddając się modlitwie przy ognisku. Zdziwienie budzi jednak sposób medytacji i surowość zasad nią rządzących. Dokonują tego stojąc na głowie przez kilka godzin. Odmawiają pacierz, poświęcając każdą godzinę oddzielnemu bóstwu. Każdy szaman od młodych lat jest uczony utrzymywania stabilnej pozycji do góry nogami, wzmacniania kości kręgosłupa i mięśni pleców. Mimo przyzwyczajenia, postawa ta oddziałuje negatywnie na układ kostny i w dłuższej perspektywie zniekształca sylwetkę. O tej porze roku, ze względu na długie wieczory przyrządzane są wszelakie mikstury i leki potrzebne wiosną i latem. Sporządzanie wcześniej wspomnianego proszku na owady wiąże się z miażdżeniem suszu w specjalnym moździerzu. Wymaga to specyficznych, krótkich i szybkich ruchów ręką w górę i w dół. Wpływa to źle na nadgarstki. U starszych członków widoczne są zniedołężnienie i drżenie dłoni, co ułatwia korzystanie z moździerza, ale utrudnia codzienne czynności.
Wraz z nadejściem wiosny otoczenie budzi się do życia. Robi się zielono, zaczynają śpiewać ptaki i gryźć owady. Okres ten sprzyja myśli twórczej wśród Umbaru. Rok w rok czas ten wykorzystywany jest przez nich do poświęcenia się rytualnej twórczości. Polega ona głównie na malowaniu ciała, zdobieniu go przeróżnymi kolczykami oraz wykonywaniu zbroi i masek dla czarowników. Umieszczanie zdobień na ciele jest wielką tradycją i znakiem rozpoznawczym członków plemienia. Głównymi miejscami nakłuć są twarz i klatka piersiowa. Sprezentowanie sobie kluczyków w sutkach natomiast jest bardzo odważnym krokiem, na który decydują się najbardziej doświadczeni i wytrzymali szamani. Wywiera to dobroczynny wpływ na koncentracje i podnosi ogólną ilość many wojownika, a także atrakcyjność w oczach kobiet. Jest jednak bolesne i długo po tym odczuwa się silne uwieranie i dyskomfort.
Wnioski związane z wizerunkiem szamana i jego ogólnie pojętą postawą jak widać potrafią zaskoczyć. Wierzenia rasy Umbaru determinują ich zachowanie i czynności w określonych porach roku. Tryb życia jest ściśle związany z naturą, jest pryncypialny i ma ogromny wpływ na stan zdrowia jego członków. Widać dokładnie, że surowy dogmat zniekształca sylwetki i niszczy zdrowie, jednocześnie wzmacniając ducha i siłę woli. Sprawia, iż szamani są potężnymi i niebezpiecznymi osobnikami, potrafiącymi kontrolować psychikę oraz kaleczyć ciała i umysły wrogów.
| Prolog | Rozdział VI - Doktor Parkinson |
| Rozdział I - Potencjał pierwowzorów według Blizzarda | Rozdział VII - Drugie dno Piekielnej Kuźni |
| Rozdział II - Zastrzyk optymizmu, czyli panaceum na frustrację fana | |
| Rozdział III - Arcyzbrodniarz Decard Cain | |
| Rozdzial IV - Barbarianizm | |
| Rozdział V - Namiętności Jaya Wilsona |