Ludzkość nie wyciągnęła żadnych wniosków z Wojny Grzechu i bestialstwa jakie wówczas miało miejsce. W świecie Sanktuarium panował chaos, a skutki Mrocznego Wygnania antycypowały ogromny kataklizm. Wkroczenie ucieleśnionych form Mrocznej Trójcy do Kedżystanu zniszczyło wszelką nadzieję na pokój. Niebiosa nie były zainteresowane jakąkolwiek interwencją, kierując się niezmienną filozofią bierności. Nie chcąc dopuścić do całkowitej anihilacji rasy ludzkiej, Tyrael, od zawsze niepokorny archanioł postanowił pogwałcić święte zasady. Powołał do życia tajne bractwo Horadrimów, które zobowiązał świętą przysięgą do odnalezienia i unicestwienia potężnych braci. Byli to najpotężniejsi magowie wywodzący się z klanu Vizjerei. Tyrael podarował im kamienie dusz, zdolne do zatrzymania niematerialnych postaci demonów. Mefisto i Baal zostali uwięzieni głęboko pod piaskami pustyni. Diablo schwytano i zakopano w Kanduras, w grocie przy rzece Talsande. Z czasem powstało tam miasto Tristram i narodziła się opowieść trwająca do dziś.
W celu dogłębnej analizy, zajmę się bliżej wątkiem wspomnianego bractwa Horadrimów. Potrzeba jego stworzenia jest bezdyskusyjna. Byli oni tworem na kształt policji ścigającej przestępców listem gończym. Ich skuteczność była porażająca. Jako potężni czarodzieje potrafili bez pardonu zlikwidować zagrożenie w postaci Mrocznej Trójcy. Przyniosło im to glorię, miejsce w historii oraz pamięci pokoleń. Na czele bractwa stał Jered Cain, jak się potem okazało przodek Decarda Caina, ale czy na pewno?
Postać Decarda Caina jest intrygująca, kontrowersyjna i dwuznaczna. Na pierwszy rzut oka to skromny człowiek, prostolinijny i miły. Pomaga nam w trakcie penetracji katakumb pod katedrą, Opowiada ciekawe historie zarówno o lochach, jak i o mieszkańcach miasteczka. Wnikając jednak głębiej w zachowanie i cele, jakimi się kieruje dokonuje się makabrycznego odkrycia. Zacznijmy w takim razie od początku.
Rola jaką pełni jest wyrazista. Cała historia rozpoczyna się od rozmowy z rannym mieszkańcem. Zdradza on istnienie przerażającego Rzeźnika w labiryncie. Prosi o zabicie demona. Co robi Cain? Opowiada historyjkę o arcybiskupie Lazarusie, który posyłał ludzi na rzeź. Nie wspomina o Rzeźniku, nie przestrzega przed niebezpieczeństwem. Czy zataja prawdę? Prawdopodobnie tak. To nie pierwsza i nie ostatnia przesłanka ku jego niecnych planach. Banalnym przykładem na stałe utrudnianie wędrówki jest nieustające marudzenie - „Zostań na chwilę i posłuchaj” - stara się na okrągło zawracać głowę błahostkami i odwracać uwagę od nadrzędnego celu. Wyczuwa się jego komitywę z Griswoldem, który nota bene okazuje się zdrajcą w Diablo 2, bo chyba nie sądziliście, że Griswold został przeklęty?! Nie oszczędził nawet wstrząsającej opowieści o Wircie, tylko po to by wszystkich wystraszyć, a nóż zrezygnują z kontynuowania misji. Jeśli posiada istotne i pomocne informacje, udaje że nie wie lub nie pamięta – nie wie nic o zatrutym źródle, o czarnych grzybach. Jeśli nie może się wykręcić, odsyła do Pepina i Adrii. Ciągłe kłamstwa, kłamstwa to domena Caina. Warto zastanowić się, czy jego pobożna gawęda o własnej przeszłości jest prawdą. Twierdzi, że jest potomkiem ostatniego Horadrima. Na boga, ostatni członek bractwa umarł dawno temu, a zbieżność nazwisk z przywódcą, Jeredem może być zbiegiem okoliczności lub wynikiem fałszowania swojego drzewa genealogicznego. Stowarzyszenie Horadrimów rozwiązało się w roku 1100, natomiast opisywane fakty mają miejsce w 1263 roku. Jak na ponad 150 lat dziadziuś Decard trzyma się nadzwyczaj przebojowo. Na dodatek zdradza swoje pochodzenie na samym końcu gry, ale to akurat nie dziwi, musiał przecież mieć czas na wymyślenie tej żałosnej opowiastki. W finale posyła bohaterów na śmierć – najpierw do walki z Lazarusem pod pozorem ratowania Albrechta – potem ku samozagładzie w płomiennych objęciach samego Pana Terroru. Bez mrugnięcia okiem rozkazuje wszystkim wokoło i ma jeszcze czelność ich pospieszać. Jest to niebywała, horrendalna mistyfikacja.
Teoria spiskowa ma silny punkt zaczepienia w wydarzeniach związanych z mrocznym wędrowcem. Tak naprawdę nie wiadomo co działo się z Decardem od czasu napaści piekielnego pomiotu na Tristram. Akara, duchowa przywódczyni Sióstr Niewidzącego Oka prosi o powrót do Tristram i odszukanie go. Jak się okazuje, Cain żyje i ma się dobrze. W tym miejscu warto zadać pytanie, dlaczego piekielne i brutalne bestie oszczędziły nic nie znaczącego człowieka. Siedzi w klatce i udaje przestraszonego, gdy wokół grasuje chmara szkieletów. Przypadkowo rzucony topór mógłby rozpłatać jego pomarszczoną czaszkę. A jednak nie. Jest cały i zdrów. Może jest istotny z punktu widzenia piekła... W przeciwnym wypadku nie byłoby żadnej przesłanki ku temu, by pozostawić go przy życiu. Griswold jak widać nie jest tak znaczący i konspiracja nie jest potrzebna. Ukazuje swoją prawdziwą naturę obrzydliwego demona żywiącego się resztkami. Kto by pomyślał, stary poczciwy kowal. Nie mamy innego wyjścia, zabijamy potwora i uwalniamy siwobrodego dziadziusia. W zamian za ocalenie jego nędznej skóry oferuje nam możliwość identyfikacji przedmiotów. Jego hojność jest bezgraniczna, całe szczęście, że nie każe sobie jeszcze za to płacić. Ogromna przysługa, szczególnie w sytuacji, gdy zwoje identyfikacji kosztują fortunę. Nawet Akara jest bardziej dobroduszna i wręcza nam piękny zloty pierścień. Decard jest inny, jest grubiański i skąpy. Co więcej ma nieprawdopodobne szczęście. Jeśli nie uratujemy go z opresji zrobią to za nas łotrzyce. Przynajmniej tak raczy twierdzić, w co i tak trudno uwierzyć. Przeżyta trauma niczego go nie nauczyła. Stale wydaje polecenia, usiłuje rządzić – idź tu, idź tam, zabij Andariel – manipuluje bohaterami, jest namolny i arogancki.
W Lut Golein deleguje wszystkich do wyszukiwania zdawkowych detali w bardzo niebezpieczne miejsca. Rzuca na pożarcie robalom w gnieździe, posyła prosto w przerażające łapy Pradawnego Kaa Bezdusznego, na końcu zaś ekspediuje do rozpaczliwej batalii w przeciwnikiem niemożliwym do zwyciężenia – Durielem. Kiedy jakimś niebywałym fartem udaje się go ubić, Cain opowiada wreszcie historię o Tyraelu. W tej sytuacji nie ma wyjścia biedaczysko. Musi jakoś wyjaśnić istnienie świetlistej istoty, którą spotkaliśmy w komnacie Tal Rashy. Widać jak na dłoni, że zataił prawdę.
W Kurast nie był od wielu lat – tak się usprawiedliwia, więc można przypuszczać, że nie pospieszy innym z pomocą. W sytuacji patowej wykazuje się jednak nadnaturalną wiedzą o okolicy. Podaje położenie reliktów Khalima czy sposobu dotarcia do Miasta Świątyń. Kontekst się powtarza, a Decard nakazuje zabicie całej Rady Zakarum i Mefista. Toż to jedna wielka hucpa, owinął sobie bohaterów wokół palca, jego siła perswazji sprawia, że spieszą do Travincal i Kazamatów Nienawiści. Wielką niewiadomą jest sposób w jaki udaje mu się dostać do Fortecy Pandemonium. Przecież nie przeszedł przez portal... Możliwe, że pomógł mu w tym Tyrael, albo... któryś z oponentów niebios.
Na wiele niedopowiedzeń można się natknąć w całej pogoni za mrocznym wędrowcem. Jednym z nich jest machloja związana z piekielną kuźnią i koniecznością rozbicia kamieni dusz. Jak można było się spodziewać dyspozycje tą wydaje nie kto inny, jak nasz stary przyjaciel. Po zabiciu Diablo udaje się wraz z grupą do Harrogath. Tu na szczęście nie wtrąca się do zadań herosów. Pozostaje na uboczu obserwując rozwijającą się sytuację. Przypuszczalnie jest rozgoryczony, że pomimo usilnych prób dezorganizacji i wprowadzania zamieszania, siłom dobra udało się osiągnąć cel. Niewykluczone, że snuje zarys torpedowania następnych prób eksterminacji zła.
Mimo upływającego czasu i coraz cięższego bagażu lat na karku, niektórzy ludzie nigdy się nie zmienią. Dotyczy to Decarda Caina. Dwadzieścia lat później zło powraca do katedry w Tristram. Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że nasz dziadunio właśnie tam przebywa. Po raz kolejny wataha krwiożerczych ghuli rozpływa się po komnatach mauzoleum. O ironio losu Cain uchodzi cało z tego ataku. Broni go dwóch gwardzistów. Czyżby dowód na autentyczność całego zajścia? Nie sądzę, biorąc pod uwagę fakt, że ochroniarze giną po paru minutach, aby zamilknąć na zawsze i nigdy nie dać świadectwa prawdzie, nie zdemaskować kłamcy. Kolejna dwuznaczna sytuacja, gdzie brakuje dowodów i pozostaje wiele do wyjaśnienia. Co robił w podziemiach? Jak się tam dostał? A może Decard Cain to największy łgarz w historii Sanktuarium? Na odpowiedzi przyjdzie długo poczekać... warto jednak pamiętać którego z demonów nazywa się Panem Kłamstwa...
| Prolog | Rozdział VI - Doktor Parkinson |
| Rozdział I - Potencjał pierwowzorów według Blizzarda | Rozdział VII - Drugie dno Piekielnej Kuźni |
| Rozdział II - Zastrzyk optymizmu, czyli panaceum na frustrację fana | |
| Rozdział III - Arcyzbrodniarz Decard Cain | |
| Rozdzial IV - Barbarianizm | |
| Rozdział V - Namiętności Jaya Wilsona |