Zaloguj się
Zarejestruj się
Odwiedź nas na Facebook
Battlenet Network
Diablo 3
Bestiariusz Klasy Postaci Księga Caine'a Tristram


 

odejrzewałem już od pewnego czasu kto jest prawdziwą przyczyną zła które nas trapi, ale było to zbyt przerażające aby to potwierdzić. Ale czas zaprzeczania się skończył: to Mroczny Pan Grozy, Diablo we własnej osobie, który nas nęka.

Dzisiaj został mi przyniesiony przeklęty kostur Lazarusa, potwierdzając tym samym moje podejrzenia. Nie ma żadnych wątpliwości że to właśnie on uprowadził Albrechta i być może uwolnił Diablo z jego prastarego więzienia. Kto wie jakie są jego dalsze plany? Na szczęście nie podejrzewam że Lazarus będzie żył zbyt długo jeśli nasz bohater spotka go na swej drodze.

Dziś śniłem o lamencie małego dziecka. Wyrwał się on z głębin, rozbijając okna zniszczonej katedry. Kiedy się przebudziłem, stało się oczywiste że był to ostatni krzyk pokonanego Diablo. Nie mogąc ponownie zasnąć po tak przerażającym okrzyku, wyszedłem na zewnątrz oczekując na powrót naszego bohatera. W końcu przybył, cały pokryty krwią – zarówno jego własną jak i jego przeciwników. Czuję wielką ulgę że przetrwał on tę próbę, oraz że te przerażające wydarzenia są teraz przeszłością. Ale cały czas się zastanawiam czy nie można było tego uniknąć jeśli nie odrzuciłbym tak łatwo swego dziedzictwa.

Jeszcze nigdy nie widziałem Tristram tak radosnego jak w tygodniach po pokonaniu Diablo. Cichy i tajemniczy bohater, którego mam zaszczyt nazywać swoim przyjacielem uświetnił te uroczystości swoją obecnością. Jednakże oczywiste jest dla mnie, że blizny które zyskał po podróży w podziemiach sięgają znacznie głębiej i mogły go zmienić na zawsze. Zaoferowałem mu swoją pomoc, ale on wciąż pozostaje na uboczu. Możliwe, że tylko czas może uleczyć te rany.

Jak mogłem być tak ślepy? Wierzyłem, że melancholia która ogarnęła mego przyjaciela jest naturalną reakcją na potworności jakich doświadczył. Jak mogłem nie dostrzec że nosił on w sobie esencję samego Diablo? Po tygodniach spędzonych w mieście, w końcu pewnej nocy wymknął się. Prawdopodobnie wyruszył „na wschód”, wielokrotnie budził się krzycząc o tym w dniach po pokonaniu Pana Grozy.

Niedługo po tym kiedy nas opuścił, legiony przeklętych demonów zaatakowały i spaliły nasze miasto. Nikt z mieszkańców nie został oszczędzony, nawet kobiety i dzieci nie zaznały spokoju po śmierci. Zamiast tego, wszyscy zostali wskrzeszeni jako nieumarli. A na Griswolda, który tak chętnie uzbroił tego, którego niegdyś zwałem swoim przyjacielem, czekał chyba możliwie najgorszy los ze wszystkich. Został on przemieniony w demoniczną bestię żywiącą się ludzkim mięsem.

To nie jest zwyczajne szaleństwo. To nie może być nic innego jak opętanie przez samego Pana Grozy. Głupiec myślał, że będzie mógł utrzymać zło Diablo. Jego zbytnia pewność siebie okazała się dla nas bardzo kosztowna.

Teraz siedzę, uwięziony w klatce, pośród krzyków i piekielnego ognia, oczekując na mój koniec.

Mimo, że już dawno straciłem nadzieję i pogodziłem się z moim losem, stało się dziś coś nieprawdopodobnego. Zostałem uratowany. Bohaterowie przybyli do Khanduras aby walczyć z zepsuciem które człowiek którego nazywam Mrocznym Wędrowcem przywiódł na te ziemie. Wyruszył on już jakiś czas temu, ale bohaterowie nie mogli za nim wyruszyć, gdyż demonica Andariel strzegła jedynego przejścia na wschód. Postanowiłem się do nich dołączyć, mając nadzieję, że moja wiedza może się okazać pożyteczna.

W końcu poczuliśmy ulgę, kiedy w końcu podróż przez pustynię dobiegła końca i dotarliśmy do Lut Gholein. Mimo, że nikomu o tym nie mówiłem, groza Diablo pozostawiła piętno również na mnie. Budzę się w nocy, cierpiąc z powodu nawiedzających mnie wizji zniszczonego mojego domu, rzezi bezbronnych mieszkańców, oraz echa mrocznych wydarzeń które rozegrały się pod ziemią. Mam nadzieję, że ustąpią one po pewnym czasie, jednak obawiam się że nigdy przed nimi nie ucieknę.
Rozmawiałem z ludźmi w mieście w poszukiwaniu wskazówek dotyczących mojego ‘przyjaciela’, ale informacje są niepełne. Dowiedzieliśmy się że nie podróżuje on samotnie: ma on towarzysza imieniem Marius. Jeśli tylko bym wiedział jaką rolę on w tym odgrywa.

Spóźniliśmy się. Moi towarzysze podążyli za Mrocznym Wędrowcem do grobowca Tal Rashy, aby stawić czoła demonowi Duriel. Nigdzie nie znaleźliśmy kamienia duszy Baala. Można przypuszczać, że Baal został uwolniony i że wraz z Wędrowcem ruszył do Travincal aby uwolnić swego brata, Mephisto. Nie można do tego dopuścić.

  • Strona
  • 1
  • 2
  • 3

Autor dokumentu : Dominik "BeLial" Misiak, Tłumaczenie: Grzegorz "Sigmar" Sadziński
Opublikowane przez : Dominik Misiak

Data publikacji : dn.7 lipca 2008
Data modyfikacji : dn. 15 maja 2010
Liczba wyświetleń tekstu: 57085

powrót
drukuj
pdf
poleć